wtorek, 24 marca 2009

Chciałbym przedstawić Wam opowieść Maxa i Elli

Wczoraj odwiedziliśmy Profesora Bookworma i postanowiliśmy na jeden dzień zostać jego królikami doświadczalnymi. Ależ to była niesamowita przygoda! Postanowiłem jako pierwszy zaryzykować i wejść do tajemniczej zielonej maszyny. Profesor Bookworm, któremu po czole powoli spływały kropelki potu zapewnił mnie, że nic mi nie grozi i jego maszyna jest całkowicie bezpieczna. Ujrzałem jak na jego twarzy maluje się grymas pełen podekscytowania ale także i lęku. Nagle poczułem lekkie mrowienie w nogach i zdałem sobie sprawę, że trochę się boję. Zaraz miałem stanąć twarzą w twarz z tajemniczą zieloną maszyną i do końca nie byłem pewien co się ze mną stanie…

Max był przerażony jak mała owieczka, która stoi przed złym i głodnym wilkiem! Widziałam jak nogi mu się trzęsą tak, że omal buty mu z łap nie spadły. Ale jeśli mam być szczera to na jego miejscu też miałabym gęsią skórkę i głowę pełną obaw. Byłam bardzo zadowolona, że to on się zgłosił na ochotnika jako pierwszy. Można powiedzieć, że padł ofiarą własnej odwagi. Jednak nie chciałam aby Max ujrzał moje zdenerwowanie i lekko się do niego uśmiechnęłam pokazując, że wszystko będzie dobrze. Tymczasem Profesor Bookworm tkwił w ogromnym skupieniu, pochylony nad przeróżnymi wskaźnikami, regulatorami i przełącznikami. Kolorowe światła odbijały się na jego skupionej twarzy, a ogromna maszyna zaczęła wydawać ze swojego wnętrza rytmiczny turkot.

“Teraz już wszystko powinno działać jak należy. Możesz otworzyć drzwi i wejść do kabiny, Max.” - powiedział do mnie Profesor stanowczym głosem. Jak to “powinno” ? W co ja się wplątałem? Zacząłem trochę żałować swojej ciekawości ale nie mogłem przecież stchórzyć w ostatniej chwili! Musiałem wziąć się w garść! Wziąłem więc głęboki oddech i wolnym (lecz pewnym) krokiem podążyłem w stronę tajemniczej kabiny. Otworzyłem ciężkie zielone drzwi maszyny i wstąpiłem do środka. Serce waliło mi w piersiach jak młot. Odwróciłem się jeszcze na chwilę i spojrzałem na Profesora Bookworma. Ten uśmiechnął się do mnie nerwowo i puścił do mnie przyjacielskie oko. Wszystko będzie dobrze, Max. Tak mówiło jego spojrzenie. Ale kropelki potu nadal delikatnie spływały po jego czole, a ręce lekko drżały w kieszeniach kurtki. Następnie usiadł przed swoim monitorem i zaczął naciskać na różne guziki, mamrocząc coś pod swoją śmieszną bródką.

“Ella, czy mogłabyś mi pomóc i zamknąć drzwi za swoim przyjacielem?” Kto, ja? Profesor wyrwał mnie nagle z moich myśli i chcąc nie chcąc stałam się jego asystentką w tej niesamowitej chwili. Na ogół większość eksperymentów Profesora kończyło się sukcesem, lecz miał on także na swoim koncie sporo nieprzewidzianych komplikacji. Co stanie się tym razem? Posłuchałam więc Profesora i zamknęłam masywne drzwi maszyny za Maxem. Nagle cała kabina zaczęła się trząść i turkotać! Czy jeszcze kiedykolwiek ujrze Maxa? Nagle słyszę za swoimi plecami: “Ups!”. Odwracam się i widzę jak twarz Profesora Bookworma staje się niepokojąco blada i … Resztę historii opowiem Wam nieco później. Narazie mogę tylko zdradzić, że nie wszystko poszło jak po maśle. Profesor będzie musiał poradzić sobie z niesforną maszyną i … uratować Maxa!!!

Jak będzie następna część to też opublikuję
Pa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz