niedziela, 29 marca 2009

Hej

Hej jest nowa maszyna
Sorki że tak dawno nie pisałem
Fajny obrazek

wtorek, 24 marca 2009

Chciałbym przedstawić Wam opowieść Maxa i Elli

Wczoraj odwiedziliśmy Profesora Bookworma i postanowiliśmy na jeden dzień zostać jego królikami doświadczalnymi. Ależ to była niesamowita przygoda! Postanowiłem jako pierwszy zaryzykować i wejść do tajemniczej zielonej maszyny. Profesor Bookworm, któremu po czole powoli spływały kropelki potu zapewnił mnie, że nic mi nie grozi i jego maszyna jest całkowicie bezpieczna. Ujrzałem jak na jego twarzy maluje się grymas pełen podekscytowania ale także i lęku. Nagle poczułem lekkie mrowienie w nogach i zdałem sobie sprawę, że trochę się boję. Zaraz miałem stanąć twarzą w twarz z tajemniczą zieloną maszyną i do końca nie byłem pewien co się ze mną stanie…

Max był przerażony jak mała owieczka, która stoi przed złym i głodnym wilkiem! Widziałam jak nogi mu się trzęsą tak, że omal buty mu z łap nie spadły. Ale jeśli mam być szczera to na jego miejscu też miałabym gęsią skórkę i głowę pełną obaw. Byłam bardzo zadowolona, że to on się zgłosił na ochotnika jako pierwszy. Można powiedzieć, że padł ofiarą własnej odwagi. Jednak nie chciałam aby Max ujrzał moje zdenerwowanie i lekko się do niego uśmiechnęłam pokazując, że wszystko będzie dobrze. Tymczasem Profesor Bookworm tkwił w ogromnym skupieniu, pochylony nad przeróżnymi wskaźnikami, regulatorami i przełącznikami. Kolorowe światła odbijały się na jego skupionej twarzy, a ogromna maszyna zaczęła wydawać ze swojego wnętrza rytmiczny turkot.

“Teraz już wszystko powinno działać jak należy. Możesz otworzyć drzwi i wejść do kabiny, Max.” - powiedział do mnie Profesor stanowczym głosem. Jak to “powinno” ? W co ja się wplątałem? Zacząłem trochę żałować swojej ciekawości ale nie mogłem przecież stchórzyć w ostatniej chwili! Musiałem wziąć się w garść! Wziąłem więc głęboki oddech i wolnym (lecz pewnym) krokiem podążyłem w stronę tajemniczej kabiny. Otworzyłem ciężkie zielone drzwi maszyny i wstąpiłem do środka. Serce waliło mi w piersiach jak młot. Odwróciłem się jeszcze na chwilę i spojrzałem na Profesora Bookworma. Ten uśmiechnął się do mnie nerwowo i puścił do mnie przyjacielskie oko. Wszystko będzie dobrze, Max. Tak mówiło jego spojrzenie. Ale kropelki potu nadal delikatnie spływały po jego czole, a ręce lekko drżały w kieszeniach kurtki. Następnie usiadł przed swoim monitorem i zaczął naciskać na różne guziki, mamrocząc coś pod swoją śmieszną bródką.

“Ella, czy mogłabyś mi pomóc i zamknąć drzwi za swoim przyjacielem?” Kto, ja? Profesor wyrwał mnie nagle z moich myśli i chcąc nie chcąc stałam się jego asystentką w tej niesamowitej chwili. Na ogół większość eksperymentów Profesora kończyło się sukcesem, lecz miał on także na swoim koncie sporo nieprzewidzianych komplikacji. Co stanie się tym razem? Posłuchałam więc Profesora i zamknęłam masywne drzwi maszyny za Maxem. Nagle cała kabina zaczęła się trząść i turkotać! Czy jeszcze kiedykolwiek ujrze Maxa? Nagle słyszę za swoimi plecami: “Ups!”. Odwracam się i widzę jak twarz Profesora Bookworma staje się niepokojąco blada i … Resztę historii opowiem Wam nieco później. Narazie mogę tylko zdradzić, że nie wszystko poszło jak po maśle. Profesor będzie musiał poradzić sobie z niesforną maszyną i … uratować Maxa!!!

Jak będzie następna część to też opublikuję
Pa


HEEJ!!!
Nie uwierzycie kogo spotkałem!
55555!!!!!

poniedziałek, 23 marca 2009

Hej znowu to ja to moje drugie konto bo do tamtego zapomniałem hasła

Witam na nowym blogu





hej zamieszczam to zdjęcie bo koledze obiecałem